Heji! Nie wiem jak zacząć pisać,powiem tyle że ten dzień był trochę zwariowany...
Jeszcze lanego poniedziałku nie buło a u mnie śmingus dyngus już był,co jest trochę dziwne no ale OK.
Byłam sobie u kolegi i zobaczyłam butelkę z wodą, wzięłam ją i od razu go polałam,on pobiegła do domu po swoją psikawkę i zaczął mnie lać, więc ja jego i tak się to zaczęło i trwało z dwie godziny.
Po śmingusie dyngusie poszliśmy z jego psami na spacer jeden to Borys a drugi Fifi.Gdy tak szliśmy spotkaliśmy po drodze trzy jaszczurki i dwa zające,które oczywiście jego pies musiał zacząć gonić,on gonił zające a my jego...Już po naszym spacerze pojechałam do parku z mają koleżanką,tam za to spodobałyśmy się jakimś żulom bo nas cały czas zaczepiali...Ale to wszystko było za piękne więc pogoda musiała się zepsuć i zaczęło pokrapiać,więc wsiadłyśmy na rowery i jechaliśmy do domu,po drodze Patrycja złapała gumę i musiałyśmy prowadzić rowery. Pojechałyśmy do niej i skakałyśmy na trampolinie którą same rozkładałyśmy z 3 godziny..No i tak minął mi ten dzień,było fajnie chcę więcej takich dnie!| /Borys/ |
| /Fifi/ |
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń